Dzisiaj jest: 26 Wrzesień 2017        Imieniny: Justyna, Łucja, Cyprian
A mnie jest po prostu  wstyd panie  prezydencie !!!

A mnie jest po prostu wstyd panie prezydencie !!!

Nie mogę nie zareagować i przejść obojętnie obok tych wydarzeń które wydarzyły się kilka dni temu. Zresztą nie tylko mnie one wzburzyły. Anna Wiejak napisała artykuł : „ Prezydent Andrzej…

Readmore..

Książka godna polecenia

Książka godna polecenia

Wszyscy znają powiedzenie, „historia jest nauczycielką życia’, ale niestety nie wszyscy politycy, a o rządzących już nie wspomnimy, czerpią z niej naukę. Niżej zaprezentowana książka zawiera właśnie pewne nauki i…

Readmore..

Urszula Doroszewska nowym ambasadorem RP na Litwie

Urszula Doroszewska nowym ambasadorem RP na Litwie

Ambasador Urszula Doroszewska złożyła dziś listy uwierzytelniające na ręce prezydent Republiki Litewskiej Dalii Grybauskaitė. W ceremonii uczestniczył przebywający z wizytą w Wilnie Szef Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej minister Krzysztof Szczerski.Prezydent…

Readmore..

W marszu z Banderą

W marszu z Banderą

/ foto: Ministerstwo Obrony‏@MON_GOV_PL , Min @Macierewicz_A 24 sierpnia 2017 w Kijowie bierze udział w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia w Kijowie – z okazji święta niepodległości Ukrainy –…

Readmore..

Czego nauczy się nowe pokolenie Polaków?

Czego nauczy się nowe pokolenie Polaków?

4 września br. rozpoczyna się nowy rok szkolny, w zreformowanym wg PIS szkolnictwie i wg nowych programów nauczania. Rodzi się zasadnicze pytanie: czego nauczy się to młode pokolenie Polaków? Czy…

Readmore..

Ja, agent Kremla

Ja, agent Kremla

Z portalu ukraińskiego Centrum Studiów Wojskowych, Przebudowy i Rozbrojenia dowiedziałem się, że jestem agentem Kremla. Z zamieszczonej tam charakterystyki agenta rosyjskiego można się dowiedzieć, że Bohdan Piętka „publikuje materiały w…

Readmore..

Wrześniowy numer KSI wydany

Wrześniowy numer KSI wydany

We wrześniowej gazecie m.in: Pomniki UPA za polskie mogiły W niżej zaprezentowanym materiale są zebrane informacje dotyczące ostatniej hucpy banderowców na Ukrainie związanej z szantażem władz polskich: albo legalizacja pomników…

Readmore..

80 rocznica rozpoczęcia tzw. operacji polskiej NKWD. To było wielkie  ludobójstwo

80 rocznica rozpoczęcia tzw. operacji polskiej NKWD. To było wielkie ludobójstwo

To było wielkie ludobójstwo na Narodzie Polskim – podkreślił prezes IPN Jarosław Szarek podczas prezentacji m.in. nowego portalu edukacyjnego o tzw. Operacji Polskiej. W jej wyniku w latach 1937-38 NKWD…

Readmore..

Tańczu polki z figurami ze szczypanium i macanium Specjalnie dla „Kresowego Serwisu Informacyjnego” - Barwy Kresów, wyłącznie dla Lwowianek

Tańczu polki z figurami ze szczypanium i macanium Specjalnie dla „Kresowego Serwisu Informacyjnego” - Barwy Kresów, wyłącznie dla Lwowianek

Recenzję z koncertu którego nie było, pisałem wspólnie z mecenasem Jerzym Parzyńskim, również publicystą, który pisał w „Dzienniku Polskim” recenzje z koncertów w krakowskiej filharmonii, których nie było z Chopinem,…

Readmore..

Pisarze kresowi- cz.III  – Lwów oczami Kornela Makuszyńskiego i Marcina Szczepańskiego

Pisarze kresowi- cz.III – Lwów oczami Kornela Makuszyńskiego i Marcina Szczepańskiego

/ Marcin Szczepański- zdjęcia ze Lwowa, Anna Małgorzata Budzińska- opracowanie O Lwowie napisano już wiele książek, ale tak jak Makuszyński nie napisał nikt. Dodałam do tego zdjęcia Marcina i tak…

Readmore..

NIEZNANI ŻYDOWSCY KACI NKWD  W LATACH 1937 – 1938 OPERACJA ANTYPOLSKA  NKWD 1937 – 1938

NIEZNANI ŻYDOWSCY KACI NKWD W LATACH 1937 – 1938 OPERACJA ANTYPOLSKA NKWD 1937 – 1938

Rozkaz szefa NKWD Nikołaja Jeżowa 00485 „Zlikwidować Polaków” ostatecznie jest datowany na 11 sierpnia 1937 roku. Operacja Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRS dotycząca Polaków była jedną z zaplanowanych ludobójczych operacji…

Readmore..

23 sierpnia 1943 roku  - Zagłada Majdanu

23 sierpnia 1943 roku - Zagłada Majdanu

IPN zakończył śledztwo w sprawie okrutnej zbrodni popełnionej przez Ukraińcach na Polesiu. Ofiarami byli polscy mieszkańcy wsi Majdan. Napisał w swoim artykule: „ Polacy zabici siekierami „ Marek Kozubal (…

Readmore..

Pomniki UPA za polskie mogiły

W niżej zaprezentowanym materiale są zebrane informacje dotyczące ostatniej hucpy banderowców na Ukrainie związanej z szantażem władz polskich: albo legalizacja pomników ukraińskich zbrodniarzy albo zakaz poszukiwania i ekshumacji ich polskich ofiar.
Zapowiadało się optymistycznie. W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk opowiedział o planach Biura Poszukiwań i Identyfikacji, którym kieruje. – W IPN utworzyliśmy specjalny Wydział Kresowy, którego zadaniem będzie prowadzenie takich właśnie prac na terenie dzisiejszej Litwy, Ukrainy, Białorusi.

Tam leżą nasi bohaterowie i to nie tylko Żołnierze Wyklęci. Chcemy poszukiwać również polskich ofiar UPA na Wołyniu, a także szczątków polskich żołnierzy poległych lub zabitych w 1939 r. – poinformował. – Tych miejsc jest naprawdę dużo. Chciałbym wspomnieć o Ejszyszkach, gdzie szukamy słynnego komendanta Jana Borysewicza ps. „Krysia”. Planujemy przeprowadzić poszukiwania w miejscowościach Tynne, Hołosko, we Lwowie czy w Ostrówkach, gdzie szukamy Polaków zamordowanych przez UPA –dodał prof. Szwagrzyk. („Nasz Dziennik”, 22 marca 2017).
„W poniedziałek rozpocznie się w Krakowie kolejne Polsko-Ukraińskie Forum Historyków. /.../  Podczas wcześniejszych spotkań członkowie Forum dyskutowali „o zbrodni wołyńskiej oraz zagadnieniach związanych z działalnością polskiego i ukraińskiego podziemia na terenach współczesnej Zachodniej Ukrainy w latach II wojny światowej”. Dokonano również przeglądu polskich badań dotyczących stosunków polsko-ukraińskich w latach 1939–1947, a także omówiono inwentarz problemów wspólnej historii XX wieku. Największe różnice w stanowiskach stron ujawniły dotąd dyskusje na temat zbrodni wołyńskiej, które odbywały się w ubiegłym roku w Kijowie.  – Strona polska uważa, że było to ludobójstwo, strona ukraińska ma trochę inne podejście, ale dyskutujemy na te tematy, spieramy się w bardzo otwarty sposób i jestem bardzo zbudowany atmosferą naszych rozmów – mówił wówczas wiceprezes IPN Mateusz Szpytma. Prezes ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz ocenił, że współpraca naukowa historyków jest najlepszym sposobem zrozumienia i złagodzenia konfliktów, które miały miejsce w historii obu narodów. – Rozmowy na temat historii powinny odbywać się między historykami. Udało nam się przeprowadzić ciekawą i czasem bardzo gorącą dyskusję nad konkretnymi kwestiami. Sądzę, że publikacja, która będzie efektem tego spotkania, pozwoli na odpolitycznienie problemu Wołynia” – podsumował Wiatrowycz. W skład powołanego w 2015 r. Forum wchodzi po sześciu historyków, autorytetów i specjalistów w dziedzinie stosunków polsko-ukraińskich. Członkami Forum ze strony polskiej są: prof. Grzegorz Hryciuk, prof. Grzegorz Mazur, prof. Grzegorz Motyka, prof. Jan Pisuliński, prof. Waldemar Rezmer, dr Mariusz Zajączkowski, sekretarz - dr Dorota Lewsza. Ze strony ukraińskiej w obradach Forum uczestniczą: prof. Jurij Szapował, prof. Iwan Patrylak, prof. Ihor Iliuszyn, prof. Łeonid Zaszkilniak, prof. Bohdan Hudź, dr Wołodymyr Wiatrowycz, sekretarz - dr Ołena Gumeniuk. Spotkania reprezentantów obu państw odbywają się na przemian w Polsce i na Ukrainie. (IV Polsko-Ukraińskie Forum Historyków; 25 marca 2017; w: http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/media-o-ipn/39397,PRZEGLAD-MEDIOW-25-27-marca-2017.html ).
W Kijowie w czwartek odbyły się obrady okrągłego stołu poświęcone akcji „Wisła”, operacji przesiedlenia ukraińskiej ludności z południowo-wschodniej Polski na Ziemie Odzyskane. Jak podała PAP szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz uważa, że akcję „Wisła” można nazwać czystką etniczną, zbrodnią wojenną czy zbrodnią przeciwko ludzkości. Nie zgadza się z tym Artur Brożyniak. – Operacji „Wisła” nie można określać jako zbrodnia lub ludobójstwo – mówił historyk z rzeszowskiego IPN. Przypomniał, że „II RP przez 20 lat nie poradziła sobie z problemem terroryzmu ukraińskiego”, a w czasie II wojny światowej „nacjonaliści ukraińscy sprzymierzyli się z III Rzeszą Niemiecką; brali udział w ataku na Polskę we wrześniu 1939 r.” Brożyniak zaznaczył, że „ukraińscy nacjonaliści w latach 1944-47 próbowali od Polski oderwać pas ziemi od Beskidu Niskiego po Włodawę i San”. „Z tych terenów planowano usunąć Polaków poprzez wymordowanie lub zmuszenie do ucieczki. Terrorystyczna działalność UPA i OUN opierała się na dobrowolnej lub wymuszonej współpracy cywilnej ludności ukraińskiej” – wyjaśnił Brożyniak. Według niego „ludność cywilna polska i ukraińska była terroryzowana przez nacjonalistów ukraińskich”. Polski historyk podkreślił, że niemożliwe było polityczne rozwiązanie „problemu terroryzmu nacjonalistów ukraińskich; banderowcy zakładali zwycięstwo lub śmierć”. Zwrócił uwagę, że ówczesne państwo polskie „nie radziło sobie z problemem terroryzmu ukraińskiego”. „Zostało to nawet zauważone przez władze sowieckie, które rozważały możliwość przeprowadzenia operacji wojskowej na terytorium Polski siłami sowieckimi” – mówił. W ocenie Brożyniaka państwo polskie „w warunkach nawet niepełnej suwerenności miało obowiązek wobec cywilnej ludności, zarówno polskiej jak i ukraińskiej, zapewnienia jej bezpieczeństwa”. Zdaniem historyka „w tych warunkach władze musiały przeprowadzić szybką i humanitarna operację antyterrorystyczną”. (.Dyskusja wokół akcji „Wisła”; PAP, 20 kwietnia 2017).
„Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej oświadczył dziś, że w związku z brakiem reakcji władz Polski na niszczenie znajdujących się na jej terytorium ukraińskich miejsc pamięci narodowej wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień na Ukrainie. Ukraiński IPN zapowiedział, że zainicjuje wstrzymanie wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Instytut zaapelował także do lokalnych władz samorządowych, by wstrzymały rozpatrywanie wniosków „jakichkolwiek polskich instytucji, osób prywatnych czy organizacji społecznych dotyczących wydawania zezwoleń na budowę nowych polskich pomników i znaków pamięci, czy też restaurację już istniejących”. Według IPN w Kijowie na terenie Ukrainy znajduje się obecnie „co najmniej 105 polskich pomników i znaków pamięci”, które powstały w latach 1991-2017 i – jak głosi oświadczenie – „pozostają one nielegalne”. Decyzji swojego ukraińskiego odpowiednika nie przyjmuje do wiadomości polski IPN – w komunikacie wydanym po rozebraniu nielegalnego pomnika UPA. – Nie dostrzegamy również najmniejszego uzasadnienia dla zamiaru UIPN wstrzymania polskich prac poszukiwawczych na Ukrainie. Na działania strony polskiej, mające na celu usunięcie z przestrzeni publicznej nielegalnych upamiętnień będących często nośnikami treści godzących w dobre imię Państwa Polskiego, strona ukraińska odpowiada działaniami, które oznaczają odmowę prawa do godnego pochówku cywilnym ofiarom zbrodni – oświadczył IPN.” (Ukraiński IPN wstrzymuje legalizację polskich pomników. Polska Agencja Prasowa, wpolityce.pl, niezalezna.pl, onet.pl, interia.pl; 28 kwietnia 2017).
Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że nie przyjmuje do wiadomości „zawieszenia legalizacji nielegalnych polskich miejsc pamięci” na Ukrainie. Zauważył, też że w dotychczasowej korespondencji nie wspominano o tym, że którekolwiek z polskich miejsc pamięci traktowane było przez Ukrainę jako nielegalne. Tym bardziej, że działalność organów Państwa Polskiego na terenie Ukrainy ogranicza się do zabezpieczenia i urządzenia miejsc spoczynku polskich ofiar i poległych żołnierzy, co ma miejsce po uzyskaniu stosownych zgód Międzyresortowej Komisji. Piątkowe oświadczenie polskiego IPN to odpowiedź na wydane w czwartek stanowisko ukraińskiego IPN, który zakomunikował, że w związku z brakiem reakcji władz Polski na niszczenie znajdujących się na jej terytorium ukraińskich miejsc pamięci narodowej wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień na Ukrainie. Ukraiński IPN zapowiedział, że zainicjuje wstrzymanie wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Reakcja ukraińskiego IPN ma związek z demontażem na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach k. Przemyśla nielegalnie wzniesionego w 1994 r. pomnika UPA. Rozbiórki dokonali m.in. działacze Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej oraz mieszkańcy. Polskie ministerstwo kultury podkreśla, że demontaż pomnika jest zgodny z prawem i zwraca uwagę, że to pomnik UPA wzniesiono z naruszeniem obowiązującego w Polsce prawa. Instytut Pamięci Narodowej oświadczył że „nie został dotąd poinformowany o ewentualnych zmianach w ustawowych kompetencjach UIPN i Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych przy Gabinecie Ministrów Ukrainy i wobec tego przyjmuje, jak dotąd, że partnerem właściwym do współpracy w zakresie miejsc spoczynku osób poległych, zamordowanych i zmarłych w wyniku zbrodni wojennych, ludobójstwa, czystek etnicznych i represji politycznych pozostaje Międzyresortowa Komisja, która nie zajęła dotąd stanowiska w przedmiotowej sprawie”. IPN zapewnił, też że w pełni popiera uzgodnione i pozostające w granicach polskiego prawa działania podejmowane przez Międzyresortową Komisję oraz środowiska mniejszości ukraińskiej w Polsce na rzecz odnalezienia i urządzenia miejsc spoczynku Ukraińców poległych, zamordowanych i zmarłych w XX wieku na obecnym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Deklaruje też wszelką pomoc w tego rodzaju działaniach, podobnie jak przy budowie upamiętnień symbolicznych poświęconych ofiarom zbrodni, represji i wysiedleń, czego przykładem jest m.in. wsparcie udzielone przez IPN na rzecz wykonania w tym roku czterech upamiętnień ofiar akcji „Wisła”, których projekty zostały zgłoszone przez Zjednoczenie Łemków i Związek Ukraińców w Polsce. IPN zaznaczył jednak, że - z uwagi na dokonanie przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, Ukraińskiego Legionu Samoobrony, Ukraińskiej Policji Pomocniczej oraz 14. Ukraińskiej Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” – „masowych zbrodni na ludności cywilnej pozostaje natomiast dla strony polskiej nie do przyjęcia gloryfikacja tych organizacji, której niestety służy część nielegalnych ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. W związku z powyższym, Instytut Pamięci Narodowej dążyć będzie do zmiany formy i treści tych obiektów we współpracy z Międzyresortową Komisją”. Jednocześnie Instytut zwrócił uwagę, iż – odpowiadając na wnioski strony ukraińskiej – wyrażał zgodę na ekshumacje poszukiwanych osób. (IPN: nie przyjmujemy do wiadomości zawieszenia legalizacji polskich pomników. W:  Polska Agencja Prasowa, wp.pl, gazetaprawna.pl, radiomaryja.pl, 28 kwietnia 2017; wmeritum.pl,29 kwietnia 2017; kresy.pl, słowopolskie.org, 30 kwietnia 2017).
„Nawołujemy (…) o niezwłoczne użycie wszelkich środków dla odnowienia pomnika żołnierzy UPA we wsi Hruszowice koło Przemyśla tak, jak uczyniła to strona ukraińska po prowokacyjnym podpaleniu pomnika Polaków we wsi Huta Pieniacka” – głosi opublikowana w czwartek uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej – podała PAP. Deputowani przypomnieli, że pomnik w Hruszowicach został zdemontowany 26 kwietnia, dwa dni przed 70. rocznicą akcji Wisła, operacji wysiedlenia ludności ukraińskiej z Polski południowo-wschodniej na Ziemie Odzyskane. Incydent ten uznano za „kolejną antyukraińską prowokację”. W uchwale podkreślono, że ukraiński pomnik rozebrano „za oficjalną zgodą wójta gminy Stubno” (na terenie której leżą Hruszowice), a „polska policja w ogóle (na to) nie reagowała”. „Należy zauważyć, że w ciągu ostatnich kilku lat na terytorium Polski zniszczonych zostało ponad dziesięć (ukraińskich) miejsc pamięci. Ten akt wandalizmu jeszcze raz potwierdził, że bezkarność i brak należytej reakcji państwa polskiego na dewastowanie miejsc pochówków tylko zachęcają sprawców w Polsce i na Ukrainie do podobnych prowokacji” – czytamy. Lwowska Rada Obwodowa zaznaczyła, że ukraińskie władze potępiły dewastację pomnika Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej, który został odbudowany dzięki wysiłkowi tamtejszych władz lokalnych. Rada zwróciła się do MSZ Ukrainy o „szczegółową kontrolę reakcji oficjalnych władz Polski” na wydarzenia w Hruszowicach i oświadczyła, że popiera inicjatywę ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie zawieszenia legalizacji polskich miejsc pamięci na Ukrainie. (Lwowska Rada Obwodowa żąda odnowienia pomnika UPA w Hruszowicach;  PAP, 11 maja 2017).
W czasie dwudniowej wizyty polskiej delegacji na Ukrainie prezes IPN dr Jarosław Szarek spotkał się ze swym ukraińskim odpowiednikiem, Wołodymyrem Wiatrowiczem. Rozmowa dotyczyła ochrony miejsc pamięć w obu krajach po kryzysie we wzajemnych relacjach, do którego doszło w kwietnie br. IPN Ukrainy oświadczył wówczas, że w związku z brakiem reakcji władz Polski na niszczenie znajdujących się na polskim terytorium ukraińskich miejsc pamięci narodowej (rozbiórka nielegalnie postawionego pomnika UPA) wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień na Ukrainie. Polski IPN odpowiedział, że nie przyjmuje tej decyzji do wiadomości, gdyż w dotychczasowej korespondencji strona ukraińska nie wspominała o tym, że którekolwiek z polskich miejsc pamięci traktowane było przez Ukrainę jako nielegalne. – Ustaliliśmy, że na początku czerwca dojdzie do spotkania wszystkich instytucji, i polskich i ukraińskich, czyli ukraińskiego IPN i komisji międzyresortowej, oraz IPN i przedstawicieli Ministerstwa Kultury, by rozpocząć rozmowy o wszystkich kwestiach spornych dotyczących upamiętnień i ekshumacji, żeby wypracować taki system, by te sprawy w przyszłości nie były blokowane – powiedział Szarek po spotkaniu z Wiatrowyczem. (Szefowie IPN Polski i Ukrainy: w czerwcu rozmowy o legalizacji miejsc pamięci; dzieje.pl, 24 maja 2017).
Polska i Ukraina chcą sporządzić listy miejsc pamięci narodowej po obu stronach granicy i wypracować mechanizm, który regulowałby upamiętnienia historyczne w dwóch krajach – powiedział w środę PAP prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek. Temat ten omawiany był podczas rozmów Szarka z pierwszym ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Wadymem Prystajką w Kijowie. Do spotkania doszło dzień wcześniej z inicjatywy strony ukraińskiej – przekazał prezes IPN. – Chcieliśmy przedstawić nasze postulaty, dotyczące poszukiwań polskich upamiętnień na Ukrainie. Dotyczy to wypracowania pewnego mechanizmu postępowania w takich sytuacjach; żeby nie było tak, że jakiś pojedynczy incydent, czyjaś pojedyncza wypowiedź, blokowała nam wszystkie prace w sferze upamiętnień czy poszukiwań – powiedział. – Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w sposób bardzo życzliwy i z pełnym zrozumieniem podeszło do kwestii konieczności wypracowania pewnego stałego mechanizmu w sprawie upamiętnień polskich prac poszukiwawczych na Ukrainie czy ukraińskich w Polsce. Uważamy, że tego brakuje –powiedział Szarek PAP. We wtorek dr Szarek rozmawiał na ten temat z prezesem ukraińskiego IPN Wołodymyrem Wiatrowyczem. Ustalili, że w czerwcu dojdzie do spotkania polsko-ukraińskiej grupy roboczej, która zajmie się legalizacją miejsc pamięci narodowej w obu państwach. (Polska i Ukraina chcą uregulować upamiętnienia historyczne; PAP, IAR, polskieradio.pl, dzieje.pl, gazetaprawna.pl, zik.ua, 24 maja 2017, „Gazeta Polska Codziennie”, Radio Maryja, 25 maja 2017).
– Posiadamy zgodę władz ukraińskich na przeprowadzenie prac, ale zostały one wstrzymane. Usłyszeliśmy, że strona ukraińska nie ręczy za nasze bezpieczeństwo – opisuje „Rz” Anna Szeląg, zastępca Biura Poszukiwań i Identyfikacji. – Wyjazd ekipy poszukiwawczej został wstrzymany w ostatniej chwili – dodaje. Bezpośrednią przyczyną usztywnienia stanowiska ukraińskiego w sprawie poszukiwań stały się wydarzenia związane z demontażem pod koniec kwietnia w podkarpackiej miejscowości Hruszowice pomnika poświęconego UPA. Demontaż pomnika został określony przez ukraiński MSZ jako prowokacja, a Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UIPN) stwierdził, że wydarzenia z Hruszowic to kolejny „akt przemocy nad miejscami pamięci narodu ukraińskiego w Polsce”. Wasyl Zwarycz, zastępca szefa misji, radca minister Ambasady Ukrainy w Polsce, w przesłanym do redakcji dziennika stanowisku poinformował m.in. ,że strona ukraińska jest otwarta na konstruktywny dialog i jest szczególnie zainteresowana dalszą owocną współpracą w dziedzinie upamiętnień. „W najbliższych dniach są zaplanowane ukraińsko-polskie konsultacje odpowiednich organów państwowych odpowiedzialnych za implementację umowy bilateralnej z roku 1994 w sprawie ochrony miejsc pamięci, które będą dotyczyć również kwestii prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. Liczymy, że rozmowy zostaną przeprowadzone w duchu porozumienia i wzajemnego szacunku dla dobra naszych relacji i tak, aby żadne prowokacje więcej się nie powtórzyły” – dodaje dyplomata. Polscy naukowcy planowali wznowić prace poszukiwawcze w miejscowości Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu. IPN chce też przeprowadzić prace w Hołosku (dzisiaj w granicach Lwowa), gdzie we wrześniu 1939 r. polscy żołnierze z 11. Karpackiej Dywizji Piechoty toczyli ciężkie walki z Niemcami. W miejscu tym zginęło kilkuset żołnierzy, znajduje się tam dzisiaj kwatera wojenna. W okolicach miejscowości Tynne IPN chce zbadać mogiły żołnierzy 4. kompanii Baonu Fortecznego Korpusu Ochrony Pogranicza „Sarny”. Zostali oni zamordowani przez Armię Czerwoną, gdy trafili do niewoli (zabitych zostało ok. 300 żołnierzy i oficerów). (Wstrzymany wyjazd IPN na Ukrainę; „Rzeczpospolita”, 1 czerwca 2017).  
– Sytuacja na Ukrainie jest bardzo dynamiczna – powiedział Leon Popek z Wydziału Kresowego IPN przypominając incydenty związane z polskimi miejscami pamięci narodowej oraz placówkami dyplomatycznymi. Zdewastowano m.in. pomnik Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej oraz ostrzelano konsulat Polski w Łucku. W tym tygodniu w Mościskach doszło też do próby podpalenia polskiej szkoły. – Nie wiemy, czy w połowie czerwca dojdzie do porozumienia, trudno gdybać – dodał Popek. (Kwestie dot. prac IPN na Ukrainie tematem rozmów w połowie czerwca;   PAP, 1 czerwca 2017; „Nasz Dziennik”, 2 czerwca 2017).
Jak informuje „Gazeta Polska codziennie”, na Starym Rynku w Łucku (Ukraina) rozpoczęły się prace ekshumacyjne ofiar zbrodni NKWD z 1941 r. Niestety oficjalnie strona polska nie została o nich poinformowana, chociaż Kijów jest zobowiązany do tego umową z rządem polskim z 1994 r. o ochronie miejsc pamięci. 23 czerwca 1941 r. funkcjonariusze NKWD, na wieść o zbliżającej się armii niemieckiej, wymordowali niemal 2000 osób osadzonych w więzieniu w Łucku (przedwojennej stolicy województwa wołyńskiego II RP). Ofiarami byli głównie Ukraińcy i Polacy. W poniedziałek w Łucku rozpoczęły się prace ekshumacyjne, które prowadzi lwowska firma archeologiczna Dola. Według artykułu 3 umowy z 21 marca 1994 r. pomiędzy rządem polskim i ukraińskim o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych Polska i Ukraina mają obowiązek wymieniać posiadane informacje dotyczące położenia miejsc pamięci i spoczynku, ich liczby i wielkości. „Gazeta Polska” nie otrzymała tej informacji od strony polskiej, którą Ukraina powinna powiadomić o zamiarze przeprowadzenia prac, tylko z łuckiego portalu informacyjnego „Volynskie Nowiny”. Jednak Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. – Wykopaliska dopiero się zaczęły. Na razie trudno powiedzieć, jakie tam będą ofiary i o czyje ofiary chodzi. Jestem pewny, że prace będą przeprowadzone na wysokim, profesjonalnym poziomie – powiedział Wołodymyr Wiatrowycz, szef UIPN. – Sytuacja, z którą mamy do czynienia w Łucku, jest kolejnym potwierdzeniem, że w stosunkach polsko-ukraińskich jest sporo do zrobienia. Fakt, że strona polska dowiaduje się o badaniach w Łucku, na których widać rozkopane już mogiły, ze strony internetowej jest dla nas nie do przyjęcia. Nie odważyłbym się też nigdy użyć stwierdzenia, że są to „wykopaliska”. Strona polska ich za wykopaliska uznawać nie może. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy się dowiadywali o takich wypadkach od Ukraińców zgodnie z procedurami, które zostały wypracowane jeszcze w latach 90. – stwierdził zastępca prezesa IPN profesor Krzysztof Szwagrzyk. Dodatkowym smutnym faktem w tej sprawie jest informacja, że właścicielem wspomnianej firmy Dola jest pan Światosław Szeremeta, sekretarz wykonawczy Państwowej Komisji ds. Utrwalania Pamięci. Człowiek, który ze strony Kijowa powinien szczególnie czuwać nad przestrzeganiem polsko-ukraińskiej umowy. (Ukraina zamknięta dla IPN; „Gazeta Polska codziennie”, 16 czerwca 2017 r).
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej poinformował, że Polska i Ukraina chcą wspólnego mechanizmu poszukiwania i upamiętniania ofiar. Prezes Szarek w rozmowie z IAR wyjaśnił, że według wstępnej koncepcji oba kraje chcą wypracować system, który pozwoli na skuteczne poszukiwanie i upamiętnianie ofiar tragicznej przeszłości, który będzie odporny na prowokacje i nieprzemyślane działania. Prezes Instytutu przypomniał, że dotychczas często było tak, że jakiś „pojedynczy incydent czy jakaś wypowiedź ostrzejsza” doprowadzały do przerwania prac „w całym obszarze”. Jarosław Szarek dodał, że polska i ukraińska strona chcą wypracować mechanizmy, które nie będą uzależnione od „takich nagłych okoliczności”. Jarosław Szarek wyjaśnia, że podobne zasady miałyby obowiązywać zarówno przy poszukiwaniu Polaków na Ukrainie jak i Ukraińców w Polsce. Zarazem prezes IPN dodał, że udało się osiągnąć już kompromis z ukraińskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które poparło pomysł dotyczący ukraińskich upamiętnień w Polsce. Polska propozycja mówi o tym, by w miejscach gdzie spoczywają szczątki Ukraińców, najpierw zostały przeprowadzane ekshumacje, a następnie, po przebadaniu mogiły, wspólnie wypracować formę upamiętnienia. (Prezes IPN: Polska i Ukraina chcą wspólnego mechanizmu upamiętniania ofiar;  IAR, 19 czerwca 2017).  
Ukraina w dalszym ciągu wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień i prace poszukiwawcze IPN na jej terytorium –poinformowały PAP i IAR powołując się na informacje z Instytutu Pamięci Narodowej. Warunkiem zmiany stanowiska władz Ukrainy jest m.in. odbudowanie pomnika UPA w Hruszowicach. O sprawie poinformował dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek, który w poniedziałek omawiał we Lwowie ze stroną ukraińską sporne kwestie dotyczące współpracy między państwami w obszarze historycznych upamiętnień. – Decyzja władz ukraińskich dotycząca prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych IPN oraz legalizacji polskich upamiętnień pozostaje w mocy. Nie usłyszeliśmy we Lwowie żadnej deklaracji, że dalsze prace są możliwe. Warunki, które nam postawiono, były nie do przyjęcia – powiedział PAP i IAR Siwek. Poinformował, że podstawowym warunkiem strony ukraińskiej jest zalegalizowanie wszystkich wzniesionych bezprawnie upamiętnień ukraińskich na terenie Polski oraz odtworzenie w pierwotnej formie pomnika UPA w Hruszowicach. Chodzi o wzniesiony w 1994 r. monument, który w kwietniu br. usunęli m.in. działacze Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej oraz mieszkańcy wsi. Zdaniem polskiego resortu kultury pomnik wzniesiono z naruszeniem obowiązującego w Polsce prawa. Dyrektor Siwek podkreślił, że niemożliwe jest, by pomnik w Hruszowicach został odbudowany, ponieważ nie stał na miejscu pochówku Ukraińców, lecz gloryfikował UPA. – Pomnik od lat był zarzewiem konfliktu, wywoływał złe emocje, ponieważ był to obiekt stricte symboliczny poświęcony czterem kureniom UPA, zrealizowany bez jakichkolwiek uzgodnień i zezwoleń. Nie było też tam ekshumacji, informacja o tym, że jest to mogiła, pochodzi od strony ukraińskiej i opiera się na relacji jednej, nieżyjącej już osoby. To jest słaba podstawa, żeby to uznać za grób wojenny czy jakikolwiek grób – tłumaczył. Dodał też, że podczas rozmów we Lwowie zaproponowano Ukraińcom przeprowadzenie ekshumacji w Hruszowicach, ale tą propozycją nie byli oni zainteresowani. Po demontażu pomnika w Hruszowicach prowadzone przez IPN poszukiwania ofiar z czasów II wojny światowej na Ukrainie zostały wstrzymane przez władze ukraińskie. Podczas spotkania polska strona zaproponowała, aby Ukraińcy umożliwili poszukiwania nie tylko szczątków Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas rzezi wołyńskiej, ale ten wniosek również został odrzucony. – Poszukiwania dotyczą również żołnierzy polskich, którzy zginęli w walce z Niemcami, w walce z Sowietami, tak samo ludności ukraińskiej, która zginęła z rąk NKWD. To są ofiary, które nie wywołują żadnych złych emocji po obu stronach. Tak mi się wydawało, że to będzie możliwe, żeby ten obszar wyłączyć z naszego sporu, żeby te dyskusje nie blokowały działalności w obszarach, które powinny nas łączyć, a nie dzielić – tłumaczył Siwek. W spotkaniu we Lwowie uczestniczyli ze strony polskiej przedstawiciele IPN i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a ze strony ukraińskiej przedstawiciele IPN Ukrainy oraz Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych. Kolejne spotkanie, tym razem w Polsce, prawdopodobnie odbędzie się we wrześniu br. – Temat jest trudny i perspektywa porozumienia ze stroną ukraińską nie jest tak bliska, jak mogłoby się wydawać ludziom podchodzącym do tego zbyt optymistycznie. To spotkanie potwierdziło naszą fundamentalną różnicę w ocenie pewnych wydarzeń historycznych dotyczących głównie XX wieku – dodał Siwek. (Ukraina podtrzymuje blokowanie prac IPN na jej terytorium; PAP, IAR, polskieradio.pl, wpolityce.pl, dzieje.pl, Polskie Radio Pr. I, Polskie Radio Pr. III, Polskie Radio Rzeszów, rp.pl, radiomaryja.pl, naszdziennik.pl, dziennik.pl, 20 czerwca 2017).    
W środę wieczorem w warszawskim centrum edukacyjnym Instytutu Pamięci Narodowej „Przystanek Historia” odbyło się spotkanie z cyklu „Łączka i inne miejsca poszukiwań”. O poszukiwaniach miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego i aktualnym stanie prac identyfikacyjnych mówił zastępca prezesa IPN i dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk. – Mamy bardzo trudną sytuację. Ukraińcy potraktowali usunięcie pomnika UPA w Hruszowicach jako swoiste wypowiedzenie im wojny – stwierdził Szwagrzyk.– Strona ukraińska żąda aby odtworzyć ten pomnik i ukarać winnych. Na takie dyktaty zgodzić się nie możemy – zaznaczył wiceszef IPN. – O optymizm w najbliższym czasie będzie bardzo trudno – dodał. Warunkiem zmiany stanowiska władz Ukrainy jest m.in. odtworzenie w pierwotnej formie pomnika UPA w Hruszowicach (Podkarpackie). Chodzi o wzniesiony w 1994 r. monument, który w kwietniu br. usunęli m.in. działacze Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej oraz mieszkańcy wsi. – Pomnik w kształcie łuku triumfalnego to nie jest miejsce spoczynku. W polskim prawie każdy ma prawo do pochówku. Nie ma jednak możliwości, aby stawiać pomniki, obeliski, ku czci SS, UPA czy NKWD - nie ma na to zgody. Ten pomnik, który powstał w Hruszowicach też nie miał takiej zgody. Został postawiony nielegalnie – podkreślił Szwagrzyk. Wyjaśnił, że obecnie nie ma możliwości prowadzenia prac poszukiwawczych, ekshumacyjnych ani porządkowych na terenach Ukrainy. ( Szwagrzyk: Ukraińcy potraktowali usunięcie pomnika UPA jako swoiste wypowiedzenie wojny; PAP, polsatnews.pl, wp.pl, rmf24.pl, 21 czerwca 2017; kresy.pl, 22 czerwca 2017; za: .http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/media-o-ipn/40712,PRZEGLAD-MEDIOW-22-czerwca-2017.html ).
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiada negocjacje z władzami Ukrainy ws. odblokowania legalizacji polskich upamiętnień i prac IPN na jej terytorium.  – Upamiętnienia nielegalne w Polsce, a tym bardziej organizacji ludobójczych, nie będą akceptowane – podkreślił wiceszef MKiDN Jarosław Sellin. W poniedziałek podczas rozmów polsko-ukraińskiej grupy roboczej we Lwowie strona ukraińska podtrzymała decyzję o wstrzymaniu legalizacji polskich upamiętnień i prac poszukiwawczych IPN na jej terytorium. Warunkiem zmiany stanowiska władz Ukrainy jest m.in. odtworzenie w pierwotnej formie pomnika UPA w Hruszowicach (Podkarpackie). – W relacjach z Ukrainą trzymamy się prostej zasady. To, co jest upamiętnione zgodnie z prawem, ma pozostać jako upamiętnienie, a to co było upamiętnione niezgodnie z prawem i bez uzgodnień z państwem, na którego terenie to upamiętnienie nastąpiło, może być demontowane – powiedział Sellin, dodając, że każde upamiętnienie na terenie suwerennych państw może funkcjonować wyłącznie za zgodą tych państw. – To jest zasada podstawowa. Takie upamiętnienia, które na terytorium państwa polskiego chcą mieć Ukraińcy, muszą być uzgodnione z państwem polskim –  zaznaczył. – Ukraińcy muszą zrozumieć, że upamiętnienia nielegalne, a tym bardziej upamiętnienia organizacji politycznych czy zbrojnych, które w pamięci polskiej funkcjonują jako organizacje, które dopuściły się ludobójstwa na ludności polskiej w czasie tragicznych lat drugiej wojny światowej, nie będą akceptowane. To jest oczywiste i muszą to po prostu Ukraińcy zrozumieć – podkreślił wiceszef MKiDN. (MKiDN zapowiada negocjacje z Ukrainą ws. odblokowania legalizacji polskich upamiętnień ; PAP, dzieje.pl, radiomaryja.pl, 21 czerwca 2017).
Dr Leon Popek mówił w Polskim Radiu 24 o ostatnich rozmowach polsko-ukraińskich dotyczących współpracy między dwoma krajami ws. upamiętnień miejsc historycznych. Jak podkreślił rozmowy ze stroną ukraińską dotyczyły przywrócenia możliwości prowadzenia poszukiwań, ekshumacji i pochówków ofiar polskich żołnierzy września 1939 roku i ofiar 1943-1944 na terenie Ukrainy. – Chodziło także o to, by problemy po demontażu pomnika w Hruszowicach, przestały być problemami i by można było normalnie pracować – wyjaśnił gość audycji. Pozwolenie na prace IPN na terenie Ukrainy zostały bowiem wstrzymane przez władze ukraińskie po demontażu pomnika w Hruszowicach, który - jak stwierdził dr Popek - był nielegalny. – W wielu sprawach mamy zbieżne stanowiska. Twierdzimy, że należy prowadzić badania i godnie pochować szczątki niezależnie od tego, kogo dotyczą. Zgodnie twierdzimy też, że każdemu należy się godny szacunek. Strona ukraińska bardzo konkretnie powiedziała jednak, że chce legalizacji wszystkich miejsc pamięci w Polsce – wyjaśnił gość. Dodał, że Polska nie godzi się na zalegalizowanie wszystkich pomników ukraińskich w Polsce, gdyż nie zgadza się na upamiętnienie i gloryfikację UPA. – Próbowaliśmy to wytłumaczyć, ale odpowiedź była kategoryczna - musimy to przyjąć bądź nie będzie możliwości dalszych prac – wyjaśnił dr Popek. –  Liczymy się z tym, że prawdopodobnie będziemy przyblokowani przez najbliższe miesiące a może i lata, że nie będziemy mogli odnaleźć i pochować szczątków naszych bliskich, obywateli polskich, żołnierzy Wojska Polskiego. Dojdzie do niszczenia ich mogił, profanacji ich szczątków – podsumował historyk. (Ukraina blokuje prace IPN na jej terytorium; polskieradio.pl, 22 czerwca 2017).  
W oświadczeniu po podpisaniu porozumienia pomiędzy IPN a MSZ, dr Jarosław Szarek zwrócił uwagę, że ostatnio prowadzone przez IPN rozmowy ze stroną ukraińską dotyczące kwestii upamiętnień „mimo naszej dobrej woli okazały się zupełnie bezowocne”. – Liczymy również tutaj na polityczne wsparcie MSZ  –  zaznaczył. Jak dodał szef IPN, Polska musi upamiętniać swoich poległych na Ukrainie. Podkreślił, że dotyczy to nie tylko ofiar ludobójstwa na Wołyniu, „ale również tych, którzy ginęli w 1939 r., po 17 września” oraz „wspólną walkę” Polaków i Ukraińców z bolszewizmem w 1920 r. – Niestety państwo ukraińskie, mimo że jego władze, przedstawiciele MSZ-u, z którymi się spotkałem, deklarowały tutaj pełne poparcie, to wszystko blokowane jest na niższym szczeblu – powiedział Szarek. Zaznaczył też , że „IPN od lat bardzo aktywnie współpracuje z ukraińskimi uczonymi, z archiwistami”. – Efektem tej współpracy jest wiele tomów źródeł archiwalnych wydawanych wspólnie, od 2010 r., w języku polskim i ukraińskim. Ta współpraca trwa – podkreślił Szarek. Jak mówił problemy dotyczą natomiast współpracy w dziedzinach upamiętniania oraz poszukiwania grobów Polaków, którzy zginęli w czasie drugiej wojny światowej na terenie Ukrainy, a także inicjatyw dotyczących upamiętnienia sojuszu wojskowego Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury w 1920 r. – Naszą intencją było przygotowanie takiej listy z naszej strony, to proponowaliśmy również stronie ukraińskiej, spornych punktów, żeby rozmawiać, żeby nie było tak, że jakiś incydent, czy ostra wypowiedź z jednej, czy z drugiej strony blokuje nam całość prac. A tak sytuacja teraz wygląda, że praktycznie nie zostaliśmy wpuszczeni na Ukrainę – powiedział prezes IPN. (Prezes IPN: rozmowy z Ukrainą ws. upamiętnień bezowocne; liczymy na wsparcie MSZ;  PAP, dzieje.pl, kresy.pl, radiomaryja.pl, bibula.com, 26 czerwca 2017).  
Dotychczasowe rozmowy polsko-ukraińskie nt. miejsc pamięci narodowej były trudne; MSZ optymistycznie ocenia jednak perspektywę osiągnięcia porozumienia i cofnięcia zakazów dotyczących działań polskich na Ukrainie – przekazał PAP resort dyplomacji. Jak podkreślono, obu stronom zależy na współpracy. Odnosząc się do słów prezesa IPN dr. Jarosława Szarka, który w poniedziałek wyraził nadzieję. na „polityczne wsparcie MSZ” w kontaktach z Ukrainą dotyczących legalizacji polskich upamiętnień, a także prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, służby prasowe MSZ zapewniły, że resort „deklaruje gotowość dalszego wsparcia politycznego dla inicjatyw podejmowanych przez polski Instytut Pamięci Narodowej w dziedzinie współpracy ze stroną ukraińską”. „W opinii Ministerstwa Spraw Zagranicznych emocjonalna decyzja ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej utrudnia polsko-ukraiński dialog historyczny. Jesteśmy zdania, że zamiast niepotrzebnego zaogniania relacji w tej wrażliwej sferze, należy przede wszystkim skupić się na zdiagnozowaniu i rozwiązywaniu problemów” – podkreślono w przekazanym PAP stanowisku. Służby prasowe MSZ zwróciły zarazem uwagę, że jednym z problemów, które domagają się rozwiązania, jest „nielegalny status wielu ukraińskich upamiętnień w Polsce”. W rozmowach na ten temat - zaznaczono - deklarację dobrej woli „złożyło zarówno MKiDN, jaki polski IPN”. Ministerstwo podkreśliło również, że „optymistycznie ocenia perspektywę osiągnięcia porozumienia w tej sprawie oraz cofnięcia zakazów dotyczących działań polskich na Ukrainie wydanych przez ukraiński Instytut Pamięci Narodowej”. (MSZ wesprze IPN w rozmowach z Ukrainą; PAP, dzieje.pl, 28 czerwca 2017).
W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Leon Popek mówił o niedawnym spotkaniu polsko-ukraińskim we Lwowie. Rozmowy dotyczyły zablokowania przez tamtejsze władze wszelkich polskich prac poszukiwawczych, ekshumacyjnych i porządkowych na polskich mogiłach na Ukrainie. Niestety nie przyniosły one porozumienia. Polska propozycja by temat upamiętnień nie wpływał na poszukiwania i ekshumacje polskich ofiar na Ukrainie, bo są to dwie różne sprawy i najważniejsze jest zapewnienie ofiarom godnych miejsc pochówku – nie została zaakceptowana przez stronę ukraińską. – Oni wystąpili z propozycją legalizacji pomników po obu stronach granicy na zasadzie »wszystkie za wszystkie«. Zapowiedzieli uznanie za legalne polskich upamiętnień na Ukrainie, których liczbę szacują na od 100 do 200, w zamian za legalizację wszystkich ukraińskich upamiętnień na terenie Polski, w tym także tych gloryfikujących Ukraińską Powstańczą Armię  – powiedział Leon Popek. – Nasza odpowiedź nie mogła być inna niż ta, że nie zgadzamy się na legalizację pomników UPA w Polsce, tak jak nie do pomyślenia jest stawianie pomników takim formacjom jak SS czy NKWD – stwierdził. Polska strona zaproponowała w zamian utworzenie dwóch grup roboczych (polskiej i ukraińskiej), które miałyby dokonać szczegółowego omówienia i weryfikacji każdego pomnika po obu stronach granicy ze względu na treść, formę i symbolikę. Jednak i to nie zostało przyjęte. Delegacja polska podkreśliła, że strona ukraińska może bez przeszkód przeprowadzać w Polsce poszukiwania i ekshumacje kiedy zechce (po spełnieniu pewnych wymogów formalnych). W odpowiedzi usłyszała, że „warunkiem wydania zgody na poszukiwania, ekshumacje i upamiętnienia jest odbudowa przez Polskę 15 rozebranych miejsc ukraińskiej pamięci i publiczne potępienie tych »aktów wandalizmu« oraz pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców”. – Zażądano także, aby kamienie z rozebranego nielegalnego pomnika ku czci UPA w Hruszowicach, jeżeli nie zostaną użyte do odbudowy tego pomnika, były zwrócone państwu ukraińskiemu jako jego własność. To były warunki do odblokowania ekshumacji szczątków Polaków na Ukrainie – powiedział Popek. – Sądzę, że na poziomie polskiego i ukraińskiego IPN temat jest wyczerpany. Oczekujemy zdecydowanych działań ze strony władz polskich. Ten temat jest naprawdę ważny dla Polaków. To nie tylko historia. Rodziny, krewni Polaków pomordowanych na Kresach i zakopanych gdzieś pod płotem, na łące czy w lesie oczekują, że państwo polskie wywiąże się z tego podstawowego obowiązku wobec swoich obywateli, jakim jest znalezienie szczątków i ich godny pochówek – podsumował naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.  (Pomniki UPA za polskie mogiły;  „Nasz Dziennik”, 3 lipca 2017).
Liczne rozmowy i negocjacje nie skłoniły strony ukraińskiej do choćby minimalnego odstępstwa od dyktatu uzależniającego poszukiwania i upamiętnienia polskich ofiar z czasów II wojny światowej od legalizacji na terenie Polski pomników gloryfikujących zbrodnicze formacje OUN i UPA odpowiedzialne za bestialskie wymordowanie około 130 tys. polskiej ludności kresowej. Wobec fiaska rozmów na poziomie Instytutu Pamięci Narodowej, który zaproponował powołanie grup roboczych w celu legalizacji pomników po obu stronach granicy, polscy negocjatorzy oczekują zdecydowanych działań na poziomie najwyższych władz państwowych. Ukraińcy nie są bowiem zainteresowani pracą w takich grupach. MSZ na pytanie „Naszego Dziennika” o konkretne działania podejmowane w celu zmiany decyzji władz ukraińskich odpowiedziało, że zamierza w dalszym ciągu wspierać działania i propozycje IPN w tym zakresie. „Sprawę tę podnosimy także stale w naszych bieżących kontaktach z partnerami ukraińskimi. Uczulamy ponadto partnerów krajowych, by ich decyzje i publiczne wypowiedzi w kwestiach historycznych opierały się na chęci poszukiwania konstruktywnych rozwiązań” – poinformował MSZ w przesłanym gazecie oświadczeniu. Jak przypomina „Nasz Dziennik” od przeprowadzonych 19 czerwca br. we Lwowie negocjacji przedstawicieli IPN i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z reprezentantami ukraińskiej Państwowej Międzywydziałowej Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Antyterrorystycznych Operacji, Ofiar Wojny i Politycznych Represji nad polskimi mogiłami na Kresach zapadła złowieszcza cisza. – Gdy strona ukraińska przedstawiła swoje oczekiwania polegające na tym, żeby wszystkie istniejące już obiekty po obu stronach granicy zostały zalegalizowane, my się do tej propozycji w zasadzie przychyliliśmy, z zastrzeżeniem, że ta legalizacja nie nastąpi automatycznie, tak jak chciała strona ukraińska, tylko po jednostkowej weryfikacji i korekcie każdego upamiętnienia – podkreśla Adam Siwek, dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN. – To jest oczywiście zadanie żmudne i trudne, ponieważ są fundamentalne różnice co do oceny wydarzeń historycznych po obu stronach, ale jest to konieczne, ponieważ wiele z tych upamiętnień ukraińskich zawiera treści i symbolikę nieakceptowaną przez stronę polską – wskazuje. Dyrektor Siwek nie wyklucza, że ukraińskie obiekty mogłyby nadal istnieć i mieć status obiektów legalnych, ale wymagałoby to wprowadzenia pewnych korekt w treści i w formie czy weryfikacji samego przedmiotu upamiętnienia, gdyż często są to obiekty odwołujące się do postaci czy wydarzeń, co do których są wątpliwości, czy one w ogóle miały miejsce. – Niestety w czasie negocjacji strona ukraińska oświadczyła, że nie jest zainteresowana taką formą współpracy – zaznacza dyrektor Siwek.  (Ukraińska blokada polskich ekshumacji; „Nasz Dziennik”, 11 lipca 2017, za: .http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/media-o-ipn/40955,PRZEGLAD-MEDIOW-11-lipca-2017.html ).
– Nic nie usprawiedliwia mordowania niewinnych osób. Zabijanie kobiet i dzieci nie ma żadnego usprawiedliwienia, poza tłumaczeniem, że było to realizowanie obłędnej ideologii nacjonalistów ukraińskich – mówił dr Popek w „Sygnałach Dnia” w radiowej Jedynce. Instytut Pamięci Narodowej kwalifikuje zbrodnię wołyńską jako ludobójstwo. Według szacunków IPN, w latach 1943-1945 na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na Lubelszczyźnie zginęło około 100 tysięcy obywateli II Rzeczpospolitej. Po stronie ukraińskiej liczba ofiar wyniosła kilka tysięcy. W Polskim Radiu 24 historyk podkreślił, że choć od rzezi wołyńskiej minęły 74 lata, w dalszym ciągu podstawowe sprawy, które są obowiązkiem państwa, nie zostały dopełnione. – Mam na myśli pochówek obywateli polskich. Na Wołyniu, w województwach lwowskim, stanisławowskim, tarnopolskim zamordowano w sumie 130 tys. obywateli polskich, 95 proc. z nich spoczywa w dołach śmierci. Państwo polskie nie stanęło na wysokości zadania, nie pochowaliśmy tych ludzi godnie na cmentarzach – zaznaczył. Dr Leon Popek wyjaśniał, że tylko na Wołyniu do odnalezienia pozostaje ok. 10 tys. dołów śmierci, z których trzeba ekshumować szczątki Polaków. – Odchodzą świadkowie, nie zdajemy sobie sprawy, jak to jest ważne dla rodzin kresowian. Ci, stojący nad grobem, mający 80-90 lat, czekają. Te miejsca są zacierane i nieznane. Za ileś lat będziemy mieć do czynienia z grobami osób niezidentyfikowanych. Będą odnajdywane przypadkowo, jeśli w ogóle – tłumaczył. Zwrócił uwagę, że strona ukraińska zablokowała jednak poszukiwania i ekshumacje. W jego ocenie, to nie mieści się w kanonie pewnych umów, czy wartości cywilizacji europejskiej. Dr Popek odniósł się m.in. do odnajdywanych w Łucku szczątków ofiar NKWD. – Wśród tych więźniów znaczącą grupą byli Polacy. Tymczasem strona ukraińska rozpoczyna ekshumacje i ogłasza, że wszyscy odnalezieni to Ukraińcy, taki będzie budowany memoriał. My się na to nie godzimy, tam są Polacy, było śledztwo prowadzone przez IPN. Mamy nazwiska ok. 300 osób – przekonywał.  (Dr Leon Popek o Zbrodni Wołyńskiej; „Sygnały Dnia” Polskie Radio Pr. I, „Temat Dnia”, Polskie Radio 24, 11 lipca 2017).
Dr Leon Popek naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN podkreślił, że większość pomordowanych podczas rzezi wołyńskiej Polaków, na terenie dzisiejszej Ukrainy, nie ma grobów. – Dzisiaj leżą w zapomnianych dołach śmierci, bez katolickiego pochówku, bez krzyża na mogile. Tysiące dołów śmierci (…) dosłownie tysiące dołów śmierci, w których spoczywają nasi najbliżsi, Polacy – powiedział Popek. – Przed nami olbrzymi problem odnalezienia ich. Obliczamy, że tylko na Wołyniu mamy szacunkowo około 10 tys. dołów śmierci. Drugie tyle jest w Małopolsce wschodniej, lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie. Obliczamy, że potrzeba dla ekipy 20-osobowej około 20-30 lat działań (poszukiwawczych), przy dobrych relacjach polsko-ukraińskich – zaznaczył. Tymczasem z powodu demontażu nielegalnego pomnika UPA  w Hruszowicach strona ukraińska zablokowała wszystkie poszukiwania, ekshumacje i pochówki. – Póki co, jest sytuacja patowa. Właściwie rola IPN została wyczerpana. W tej chwili czekamy na jakieś decyzje dyplomatyczne ministerstwa spraw zagranicznych – dodał historyk. Jego zdaniem na terenach, gdzie ginęli Polacy, trzeba wykonać bardzo dużo pracy - poszukiwań i gromadzenia dokumentacji. Przypomniał, że 1,5 tys. miejscowości, gdzie mieszkali wymordowani Polacy zniknęło z mapy. – Tych miejscowości nie ma, tam są pola, łąki, lasy, bagna –  zaznaczył. Podkreślił też, że odchodzą już ostatni świadkowie tamtych wydarzeń, których nikt wcześniej „nie pytał, nie woził, żeby pokazywali te miejsca, bo nie było takiej możliwości”. W ocenie Popka należy się liczyć z tym, że część dołów, w których zakopano ofiary rzezi wołyńskiej nie zostanie odnaleziona. – Wiele mogił prawdopodobnie się już nie odnajdzie, dlatego że czas i źli ludzie zatarli wiele śladów – powiedział. (Dr Popek: na Ukrainie są tysiące zapomnianych dołów śmierci;  PAP, polskieradio.pl, radiomaryja.pl, 11 lipca 2017).
W dniach 12-19 sierpnia eksperci IPN wzięli udział w poszukiwawczych pracach archeologicznych grobów polskich legionistów, m.in. Kostiuchnówce na Ukrainie. Do prac, których głównym organizatorem jest Chorągiew Łódzka ZHP, specjalistów IPN zaprosiła ukraińska firma archeologiczna „Wołyńskie Starożytności”. Popek podkreślili, że mimo odnalezienia podczas przeprowadzonych badań m.in. zbiorowej mogiły w Jabłonce, za wcześnie jest, by mówić o przełomie po tym, jak po rozebraniu nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu, co miało miejsce w kwietniu b.r., władze Ukrainy zakazały poszukiwań, ekshumacji i upamiętnień polskich obywateli na Ukrainie. Odnosząc się do zakazu współpracy z Polakami wydanego firmie „Wołyńskie Starożytności” przez Światosława Szeremetę Popek powiedział: „To znaczy, że po 74 latach Polacy nie mają prawa, nie mamy przyzwolenia na pochowanie swoich obywateli. (…) Nie mamy prawa ich poszukać, ekshumować i upamiętnić krzyżem. Nie jesteśmy w stanie wojny z Ukrainą. Nie stawiamy jej przeszkód w poszukiwaniach, ekshumacjach, czy upamiętnieniach. Zachęcamy ich, ofiarujemy pomoc, oczywiście wszystko zgodnie z literą prawa. Nie wyrażamy zgody na gloryfikację UPA, podobnie jak nie wyrażamy zgody na upamiętnianie SS czy NKWD” - mówił Popek.  „Za lat kilka nie będzie miał kto wskazać nam tych miejsc, dlatego tak ważne i pilne jest uzyskanie zgody od strony ukraińskiej na godne upamiętnienie zamordowanych Polaków” -  ocenił Popek. Zdaniem Popka, obecnie miejsca pamięci są w niewystarczającym stopniu oznaczone i opisane. „Tych znaków pamięci, krzyży, skromnych pomników jest na Wołyniu ok. 170 w 170 miejscowościach. To znaczy, że ok. 1330 miejscowości na Wołyniu, gdzie zginęli Polacy z rak OUN, UPA, nie ma krzyża w ogóle, nie ma mogił. To znaczy, że ponad 90 proc. polskich obywateli leży w dołach śmierci bez katolickiego pochówku” -  zaznaczył Popek. O udziale specjalistów z Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w pracach na Ukrainie, m.in. w Kostiuchnówce, gdzie w lipcu 1916 r. doszło do zaciętej bitwy polskich żołnierzy z wojskiem rosyjskim, PAP informowała 11 sierpnia br. Badacze IPN ocenili wtedy, że zgoda ukraińskiego Ministerstwa Kultury na poszukiwania w miejscach, gdzie znajdują się groby Polaków, jest „bardzo pozytywnym sygnałem do prowadzenia dalszego otwartego dialogu historycznego z Ukrainą”.  (Władze Ukrainy po raz kolejny zablokowały prace ekshumacyjne IPN; 24 sierpień 2017; w:  https://wpolityce.pl/swiat/354637-wladze-ukrainy-po-raz-kolejny-zablokowaly-prace-ekshumacyjne-ipn ).
„Tak wygląda ukraińska „przyjaźń” w praktyce. Polscy historycy wciąż nie mogą pracować na Ukrainie. Zakaz poszukiwań w miejscowości Kostiuchnówka wydała komisja przy gubernatorze wołyńskim i Światosław Szeremeta, ukraiński sekretarz wykonawczy Państwowej Komisji ds. Utrwalania Pamięci.
Tydzień temu pracownicy polskiego IPN zostali zaproszeni do prac poszukiwawczych przez dyrektora Ołeksego Złotogorskiego z ukraińskiej firmy archeologicznej „Wołyńskie starożytności”. Miejscem prac miało być miejsce bitwy z 1916 roku, gdzie poległo ok. 2000 polskich żołnierzy. 21 sierpnia br. firma dostała bezwzględny zakaz pracy z Polakami. /.../ Okazuje się, że sytuacja nabrzmiewa, a polski IPN wykorzystał już chyba wszelkie narzędzia, by wznowić dialog, który w chwili obecnej nie istnieje. Trudno jednak rozmawiać z kimś, kto domaga się, by uznać, że normalną i pożądaną sytuacją jest tolerowanie na polskiej ziemi obiektów wystawionych ku czci morderców polskich obywateli. Strona ukraińska nie zamierza odstąpić od żądania odbudowania pomnika w Hruszowicach. Sprawa jest skomplikowana na wielu płaszczyznach, mówili o tym prelegenci podczas wczorajszego spotkania w Przystanku Historia IPN w Warszawie. Czas, niestety nie jest naszym sprzymierzeńcem, a Ukraińcy raczej spowalniają wszelkie działania niż je przyspieszają. Dr Popek przypomniał, że wciąż nie wiemy nawet gdzie dokładnie znajdują się doły śmierci z ofiarami zbrodni wołyńskiej i późniejszego ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej. A mowa jest o 10 tys. takich miejsc na Wołyniu i 10 tys. w Małopolsce Wschodniej. Leży tam ok. 130 tys. polskich obywateli. Odchodzą ostatni świadkowie zbrodni wołyńskiej. Za kilka lat nie będzie miął kto nam wskazać tych miejsc. Dlatego tak ważne jest uzyskanie tych zgód od władz ukraińskich teraz - mówił naczelnik Wydziału Kresowego. 2000 lat temu nawet barbarzyńcy zawierali pokój, aby przerwać walkę, zebrać swoich z pola bitwy i ich pochować oraz opłakać. Nam tego nie wolno zrobić, nawet jeśli minęły 74 lata od zbrodni wołyńskiej, a w przypadki legionistów nawet ponad sto lat - dodał dr Leon Popek.
Bitwa pod Kostiuchnówką rozegrała się w dniach 4–6 lipca 1916 roku na Wołyniu. Legiony Polskie walczyły przeciwko oddziałom rosyjskiego XLVI Korpusu Armijnego, prowadzącego natarcie w ramach ofensywy Brusiłowa. Polskie straty wyniosły ok. 2000 żołnierzy. Wypieranie prawdy o ludobójstwie na Wołyniu ma na Ukrainie bogatą tradycję. I nawet jestem w stanie to zrozumieć. Ale w przypadku blokowanych teraz prac mówimy o Legionach Polskich, które walczyły z Rosjanami. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że ukraiński sprzeciw jest wymierzony w Polskę na oślep. Niestety, nie wróży to dobrze na przyszłość i powinno być sygnałem dla wszystkich, którzy do współczesnej Ukrainy podchodzą całkowicie bezkrytycznie tylko dlatego, że jest ona obiektem rosyjskiej agresji. To tylko pół prawdy o naszych „braciach” Ukraińcach”. (Marcin Wikło: Zakaz pracy dla polskich historyków na Wołyniu. Dr Popek: „Nie wolno nam szukać nawet poległych żołnierzy legionowych”; 25 sierpień 2017; w: https://wpolityce.pl/historia/354734-zakaz-pracy-dla-polskich-historykow-na-wolyniu-dr-popek-nie-wolno-nam-szukac-nawet-poleglych-zolnierzy-legionowych ).  
Z komentarzy internautów:
Szanujmy się: „Wczoraj w Kijowie na święcie niepodległości maszerował polski oddział reprezentacyjny Wojska Polskiego w rytm hymnu OUN / UPA. To nie głupota to prowokacja”.  
Wiesscar: „Ukraińcy wykorzystali pretekst z pomnikiem UPA w Hruszowicach żeby zablokować Polakom prace poszukiwawcze i badawcze bo czas gra na korzyść banderowców gdyż świadkowie odchodzą”.
21 sierpnia w Łucku odbyło się posiedzenie Komisji Obwodowej ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych. «Informujemy Państwa, że Oleksij Złatogorski, dyrektor «Wołyńskich Starożytności», który planuje prowadzenie prac poszukiwawczych w miejscu pochówków z czasów I wojny światowej we wsi Kostiuchnówka obwodu wołyńskiego, dotychczas nie złożył do Państwowej Komisji Międzyresortowej ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych sprawozdania dotyczącego zwłaszcza: akt prac ekshumacyjnych, protokołów przeprowadzonych ekshumacji oraz sprawozdań z prac poszukiwawczych, ekshumacji i przeniesienia zwłok ofiar wojen i represji politycznych za 2014 i 2015 rok. W dniu 2 sierpnia 2017 roku dyrektor «Wołyńskich Starożytności» skierował do Jarosława Szarka, Prezesa IPN, zaproszenie dla polskich ekspertów do udziału w ekspedycji poszukującej szczątków polskich legionistów z czasów I wojny światowej w okolicach wsi Kostiuchnówka obwodu wołyńskiego, […] natomiast Złatogorski nie zgłosił tego faktu do Państwowej Komisji Międzyresortowej tym samym naruszając pp. 3, 4, 5 art. 7 Umowy między Rządem Ukrainy i Rządem Rzeczypospolitej Polski o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych». […] Oprócz tego, zgodnie z oświadczeniem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) popartym przez odpowiedzialnego sekretarza Państwowej Komisji Międzyresortowej, na terytorium Ukrainy tymczasowo wstrzymano projekty, w tym także poszukiwawcze i dotyczące ekshumacji oraz przeniesienia zwłok poległych Polaków, do momentu rozstrzygnięcia kwestii w sprawie odnowienia i legalizacji zniszczonych w sposób barbarzyński miejsc upamiętnienia oraz pochówków Ukraińców na terytorium Rzeczypospolitej Polski. […] Zgodnie z wyżej wymienionym prosimy o podjęcie działań w sprawie przeniesienia terminu ekspedycji […] z udziałem przedstawicieli strony polskiej do momentu ustalenia wszystkich niezbędnych procedur […]» – tak p. Switłana Myszkowec, Zastępczyni Przewodniczącego Wołyńskiej Państwowej Administracji Obwodowej, prowadząca posiedzenie, określiła kwestię omawianą w trakcie obrad Komisji Obwodowej ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych.  
Mogłoby się wydawać, że chodzi o zwykłe rutynowe upomnienie stosowane w przypadku naruszenia i niewypełnienia procedur, do których miał się stosować pan Złatogorski, aczkolwiek mieliśmy nieodparte wrażenie, że chodziło zgoła o coś zupełnie innego. Po wysłuchaniu wyjaśnień Złatogorskiego, logicznych i popartych argumentami, na temat przyczyn nie złożenia sprawozdań, współpracy ze stroną polską oraz tym, że zajmuje się nie tylko poległymi Polakami, lecz wszystkimi ofiarami wojen, w tym także Ukraińcami, Rosjanami, Węgrami, Austriakami, Niemcami, głos zabrała przedstawicielka UINP Lesia Bondaruk. Ciekawe tylko, że oskarżenia, które wówczas padały, praktycznie mało dotyczyły kwestii wyżej przedstawionych i wymienionych w oświadczeniu Komisji Międzyresortowej. Linią przewodnią argumentacji (cytujemy na podstawie nagrania) było: «Pan ostentacyjnie postępuje wbrew racji stanu. Pan burzy linię postępowania zatwierdzoną na poziomie oficjalnym». Switłana Myszkowec rozwijała temat skłaniając Komisję do podjęcia decyzji oczywistej: «Być może należałoby wam cofnąć zezwolenie na prowadzenie działalności».
Porażający był wręcz przejaw «człowieczeństwa» jednego z członków Komisji: «Powinniśmy również wykazać się stanowczością. Te szczątki poległych, które leżały w ziemi 70 lub 75 lat, mogą poleżeć jeszcze kilka. My zaś nie powinniśmy ustępować, lecz poprzeć stanowisko UINP, naturalnie, zezwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych, jeśli dotyczy to pochówków polskich, nie dawać. […] Jeśli taka jest linia państwowa, jej się należy trzymać». (Bez zezwolenia na prace poszukiwawcze; 26 sierpnia 2017; w: http://www.monitor-press.com/pl/2-pol/artyku-y/5825-19140.html ).  
Zebrał: Stanisław Żurek