Dzisiaj jest: 28 Czerwiec 2017        Imieniny: Florentyna, Leon, Ireneusz
LWÓW WRZESIEŃ 1939 LWÓW, DOM GROZY

LWÓW WRZESIEŃ 1939 LWÓW, DOM GROZY

Przed Bożym Narodzeniem 1939 r. po Lwowie krążył dowcip, że miasto ma się odtąd nazywać Betlejem. Dlaczego? Bo „na ratuszu jest gwiazdka, a po ulicach chodzą pastuchy”. Rzeczywistość jednak nie…

Readmore..

IKONY MILCZENIA. PUSTELNIE

IKONY MILCZENIA. PUSTELNIE

/ 1. ikona św. Onufrego W dzisiejszych czasach pełnych zgiełku, gwaru, komentarzy medialnych, kłótni i wrzasków warto się zastanowić nad ciszą. Nie musimy uciekać na pustynie, nie musimy zamykać się…

Readmore..

Marian Hemar najbardziej  lwowski z poetów

Marian Hemar najbardziej lwowski z poetów

MARIAN HEMAR (właściwie Jan Marian Hescheles) urodził się we Lwowie 06.04.1901, zmarł w Londynie 02.02.1972. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia medyczne i filozoficzne na Uniwersytecie Jana Kazimierza, ale przerwał je,…

Readmore..

Z cyklu „wyciągnięte  z szuflady” - fotografie

Z cyklu „wyciągnięte z szuflady” - fotografie

Prezes Stowarzyszenia „Kresy Wschodnie- Dziedzictwo i Pamięć” w Szczecinie Jerzy Mużyło otrzymał od zaprzyjaźnionego dziennikarza z „Kuriera Szczecińskiego” nietypową przesyłkę, dwa zdjęcia. Przesyłka ta anonimowo trafiła do redakcji Kuriera skąd…

Readmore..

Podzielić Ukrainę. Technologia „niedopaństwa” jako element polityki historycznej Ukrainy.  Wasyl Rasewycz, 22.05.2017 r.

Podzielić Ukrainę. Technologia „niedopaństwa” jako element polityki historycznej Ukrainy. Wasyl Rasewycz, 22.05.2017 r.

W poprzednich artykułach staraliśmy się zorientować, jak i dlaczego kształtuje się się wizerunek „niesprawnego państwa” Ukraina. Z jednej strony, system klanowo-oligarchiczny nie może pozwolić na precedens ukarania kogoś z nich…

Readmore..

Marzenia senne Tymy i Drozdy - w 70. lat po AKCJI (operacji) „WISŁA”

Marzenia senne Tymy i Drozdy - w 70. lat po AKCJI (operacji) „WISŁA”

Poniższy tekst jest przedrukiem krążącej po sieci broszurki, której propagandowym celem jest wzbudzenie u czytelnika współczucia i jednak zakłamania prawdy historycznej dotyczącej krwawych wydarzeń na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej podczas…

Readmore..

Moje Kresy Emilia Kulińska cz. 4

Moje Kresy Emilia Kulińska cz. 4

Jadąc transportem przesiedleńczym pamiętam, że z mleka w bańce w wyniku kołysania się wagonu robiło się zawsze masło. Boże, co to była za frajda jeść takie masełko, nie to co…

Readmore..

Gdzie leży Ukraina?

Gdzie leży Ukraina?

Jak się okazuje pytanie postawione w tytule, jest aktualne nie tylko dziś, ale zadawano go dużo wcześniej. Taki sam tytuł miał również artykuł opublikowany w czasopiśmie „Pobudka” ( ilustrowany dwutygodnik…

Readmore..

Niedługo zaczną nas zabijać...

Sytuacja polskiej ludności na Ukrainie zaczyna wyglądać coraz gorzej. Kilka dni temu podpalono polską szkołę w Mościskach, miejscowości położonej w obwodzie lwowskim, zaledwie kilkanaście kilometrów od naszej granicy. Nieznani sprawcy wybili w szkole okna i wrzucili do środka pojemniki z łatwopalną substancją oraz płonący materiał. Na szczęście w budynku nikogo nie było i obyło się bez ofiar.

 Według relacji tamtejszych mieszkańców Polacy nie mają tam wrogów. Od wielu lat istnienia szkoły nie odnotowano podobnych incydentów, ciężko więc jest wskazać sprawcę. Strona ukraińska jak zwykle zrzuca winę na „stronę trzecią”, czyli Rosję.

Moim zdaniem Rosja stała się bardzo wygodnym kozłem ofiarnym, którego zarówno ukraińskie, jak i polskie władze mogą obwiniać o wszystko, co stoi w sprzeczności z ich wizją zgodnej koegzystencji naszych narodów. Obie strony starają się usilnie stworzyć wrażenie, że nie ma powodów do obaw i że relacje polsko-ukraińskie układają się jak najlepiej. Niestety nie jest to prawdą, o czym każdy zainteresowany może się przekonać odrywając się na chwilę od ekranu telewizora i szukając informacji na własną rękę, choćby w internecie. Zarówno polska telewizja rządowa, jak i polskojęzyczni nadawcy komercyjni omijają temat szerokim łukiem, a w każdym napomknięciu o incydentach skierowanych przeciwko Polakom na Ukrainie musi się znaleźć wyraźna sugestia udziału straszliwych Rosjan i ich wszędobylskich tajnych służb. Rosjanie są najwyraźniej głupi i nie dostrzegają wszechmocnego polsko-ukraińskiego braterstwa, próbując usilnie skonfliktować ze sobą związane historyczną „przyjaźnią” narody.

Ruscy muszą mieć duże ciśnienie, bo podobnych incydentów nie brakuje. Co chwilę organizowane są prowokacje z Banderą w tle. Raz atak na konsulat, innym razem zdewastowana polska nekropolia. Teraz podpalili szkołę, a jutro może kogoś zabiją… Winę zrzucają jak zwykle na ukraińskich „patriotów”. Patriotyzm to nic złego i powinniśmy zdawać sobie sprawę z faktu, że każdy naród ma takich bohaterów na jakich zasłużył. Nie powinniśmy kwestionować patriotycznych zapędów ukraińskiej młodzieży. Jednak godnym potępienia jest zwyrodniały kult przemocy, który motywuje Ukraińców do nienawiści do wszystkiego co polskie. Poza tym fałszywa narracja głoszona przez oficjalne czynniki polskie i ukraińskie wprowadza w błąd oba społeczeństwa, co do prawdziwego obrazu dwustronnych stosunków. Głosi ona potrzebę wymazania z pamięci męczeństwa naszych rodaków na Krasach Wschodnich Rzeczypospolitej.  Zastąpienia jej nową historią, bardziej „przyjazną” i użyteczną we wzajemnych relacjach, nastawioną na bezwarunkową i bezrefleksyjną „współpracę”. Prawda jest jak widać zarzewiem konfliktu i zakłóca spokój decydentom, traktującym nas jak bezduszną siłę roboczą, pożyteczną w procesie osiągania coraz większych zysków. Zakłamywanie historii i rzeczywistości, to stara jak świat metoda stosowana dla „dobra ogółu”. Pieniądze i siła robocza muszą przepływać nieskrępowanie i budować dobrobyt „elit”, kosztem zwykłych ludzi. Wszelkie dysonanse muszą być zdławione w zarodku, a Polacy nie powinni obawiać się milionów Ukraińców zalewających nasz kraj, bo to podobno nasi „bracia”. Dla niektórych to przecież czysty biznes. Oni wysyłają kasę do kraju, a my nie mamy problemu z brakiem rąk do pracy i nie musimy obawiać się ewentualnej podwyżki wynagrodzeń z tego powodu. Ukraińskie władze plują nam w twarz, a my udajemy, że to pada deszcz. Bo kto w końcu pluje? No przecież to Ruscy, powie polski polityk i wróci spokojnie do procederu żerowania na własnym narodzie. A my pogrążymy się w błogiej nieświadomości, ukojeni nową wizją świata, w której wróg jest jednoznacznie określony i z gruntu zły, a „przyjaciele” nigdy nas nie zawiodą. Na koniec powiem wszystkim ukrainofilom tylko jedno, pokażcie dowody na to, że to nie Ukraińcy są sprawcami antypolskich ataków, bo póki co poszlaki prowadzą właśnie do nich.

 

Jarosław Gryń