Dzisiaj jest: 28 Maj 2017        Imieniny: Augustyn, Jaromir, Wilhelm
XXII Festiwal „Pieśń znad Solczy” – piękne pieśni Wileńszczyzny

XXII Festiwal „Pieśń znad Solczy” – piękne pieśni Wileńszczyzny

W niedzielę 21 maja w parku miejskim w Solecznikach zabrzmiała raz skoczna i wesoła, to znów rzewna i tkliwa „Pieśń znad Solczy”. Była to już XXII edycja tradycyjnego festiwalu, który…

Readmore..

Zrozumieć kresy

Zrozumieć kresy

W wielu publikacjach dotyczących dziedzictwa dawnych ziem Rzeczypospolitej spotykamy się z nazwą kresy lub kresy wschodnie w zależności od umiejscowienia tematu publikacji. Termin kresy, podobnie zresztą jak termin ukraina w…

Readmore..

Wio na piechotę do Lwowa

Wio na piechotę do Lwowa

26 kwietnia 2017 roku odbył się w oddziale krakowskiego Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru Filmu i Telewizji „Loża” kolejny koncert piosenki lwowskiej. Wystąpili - Zespół „Chawira” w składzie Karol Wróblewski -…

Readmore..

PISARZE KRESOWI- ADAM MICKIEWICZ

PISARZE KRESOWI- ADAM MICKIEWICZ

Zamierzam napisać cykl artykułów o pisarzach z Kresów. Jakże więc nie zacząć od naszego wielkiego wieszcza- Adama Mickiewicza!? Powiecie zapewne: -Mickiewicz? Nuuuda! Znamy to ze szkoły, dosyć. No nie wiem...…

Readmore..

Jak układają się karty?  Jurij Andruchowycz 31.03.2017 r.

Jak układają się karty? Jurij Andruchowycz 31.03.2017 r.

/ Jak układają się karty?. Jurij Andruchowycz 31.03.2017 r./ https://zbruc.eu/node/64189 Jadą z Czerniowców. Ze Śniatynia jadą. I z Kołomyi. Ostatni dosiadają we Franyku [Iwano-Frankowsk].To wszystko, aż do Lwowa przestanków więcej…

Readmore..

SZTAFETA BIAŁO - CZERWONA W PARLAMENCIE PODZIAŁY, A NA PODKARPACIU BŁYSKAWICZNA ROZBIÓRKA POMNIKA UKRAIŃSKIEJ POWSTAŃCZEJ ARMII  GORĄCA LINIA W RMF FM

SZTAFETA BIAŁO - CZERWONA W PARLAMENCIE PODZIAŁY, A NA PODKARPACIU BŁYSKAWICZNA ROZBIÓRKA POMNIKA UKRAIŃSKIEJ POWSTAŃCZEJ ARMII GORĄCA LINIA W RMF FM

 Młodzi patrioci w Hruszowicach po raz kolejny pokazali establishmentowi III RP, że jednak można przełamać urzędniczą niemoc i „polityczną poprawność”. Trzeba tylko chcieć.Młodzi patrioci w Hruszowicach po raz kolejny pokazali…

Readmore..

Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła  dochodzenie w sprawie czekisty, który zabił artystę UPA.

Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła dochodzenie w sprawie czekisty, który zabił artystę UPA.

Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła dochodzenie w sprawie zabójstwa artysty OUN i UPA Nila Chasewycza PRZEZ pracownika organów bezpieczeństwa państwowego KGB ZSRR Borys Stekliara.O tym „Prawdę Historyczną” poinformowano w Narodowym Centrum…

Readmore..

Moje Kresy Emilia Kulińska cz. 3

Moje Kresy Emilia Kulińska cz. 3

Terror nacjonalistów ukraińskich zaczął się wzmagać nie tylko na naszym terenie powiatu kamioneckiego. Już w lecie 1943 roku dochodziły nas wieści o pożarach i mordowaniu Polaków na pobliskim Wołyniu. Z…

Readmore..

Banderowcy wyrzynają ludność kolonii Kisielówka, Czesnówka Jesionówka ...

Ogólne mordy ludności polskiej zaczęły się z początkiem lipca 1943 r., pierwsze ofiary padły już wczesnym rankiem w Krwawą Niedzielę 11 lipca w Dominopolu, a także na terenie naszej gminy Kisielin. W kościele parafialnym w Kisielinie pw. Matki Bożej Szkaplerznej, brutalnie wymordowano w czasie nabożeństwa setki Polaków, pozostała część broniła się w murach, nieprzerwanie przez 12 godzin. Bandyci odstąpili dopiero nocą, po temu wyratowała się cześć ludności polskiej. W tym samym czasie i także podczas nabożeństwa, dokonano masowej zbrodni w kościele parafialnym pw. Trójcy Świętej i św. Michała Archanioła w miasteczku Poryck. Następnie atakowane były inne miejscowości, w tym duża wieś Rudnia, a ludność polska bestialsko mordowana od niemowląt, po starców. Ogólny mord naszej kolonii Kisielówka nastąpił 21 sierpnia 1943 r., poniżej zamieszczam dokładny opis tamtych tragicznych wydarzeń oraz okoliczności, które poprzedziły napad banderowców. A było tak, że gdy dowiedziałem się iż Ukraińcy wymordowali Polaków w Kisielinie i na Rudni, postanowiłem wrócić w rodzinne strony, aby przekonać się, co się właściwie dzieje i w moim domu.

Dlatego nocą poszedłem do Kisielówki i zapukałem w okno, gdy rodzice zobaczyli mnie zdrowego, popłakali się ze szczęścia, nie wiedzieli bowiem, czy w ogóle jeszcze gdzieś tam żyję. Okazało się przy tym, że w naszych stonach Ukraińcy również mordują Polaków i że całkiem niedawno wymordowali ludność cywilną wsi Dominopol. Nie mogłem oczywiście pozostać w domu, dlatego nieustannie ukrywałem się w kopach na polu, w pobliskich zaroślach oraz w lesie, podobny los dzielił w tym czasie mój tatuś Władysław. W domu pozostawała najczęściej mama Rozalia i brat Longin, ale nawet oni często chowali się w podziemnym schronie, który znajdował się w sadzie, obok pieca.
Zatem były to dni i miesiące niezwykle trudne, oto jak wspomina je Bronek Nieczyporowski: „W tym czasie byliśmy bardzo ostrożni, a gdy zostaje wymordowany Dominopol, gdy Krwawa Niedziela nie ominęła nawet świątyń w Kisielinie i w Porycku zaczynają nam serca drżeć. Chowamy się gdzie kto może, po lasach, zagajnikach, polach i miedzach. Ale nawet wtedy, pomimo tak nieznośnych warunków współżycia z Ukraińcami nie wszyscy Polacy wierzyli, że może dojść do takiej masakry, jaka spotkała mieszkańców Dominopola. Byli nawet i tacy, którzy liczyli na to, że to wszysko jakoś przejdzie. I chociaż nasza organizacja istniała, oczywiście w pewnym ograniczeniu, byli i tacy miejscowi Polacy, którzy ostrzagali nas, że jeśli okażemy, że posiadamy broń, to nas Ukraińcy pobiją, taka była po prostu mentalność. Członkami naszej konspiracji w tych dniach grozy byli: Wacław Pogorzelski, Gronowicz z Oździutycz, Stanisław Ferenc, Konstanty Zymon, Czesław Życzko oraz wielu innych kolegów.”. Świadectwo naszego kolegi Bronka rzuca zatem pewne światło, dlaczego i w naszej kolonii Kisielówka nie zawiązała się czynna, zbrojna samoobrona, która mogłaby stawić opór rozjuszonym banderowcom w razie spodziewanego ataku.
Tak ukrywaliśmy się, aż do 21 sierpnia 1943 r., kiedy w biały dzień, w samo południe, około godziny 14.00 miał miejsce zbrojny napad na naszą kolonię Kisielówkę. Stałem na brzegu lasu chłopskiego, gdy się zaczęło, naprzeciw pola Polaka Zymona z Kisielówki. Nagle zobaczyłem, że do naszego domu idzie pieszo kilka osób, nie mogłem jednak dostrzec, czy posiadają broń, jedna osoba jechała na koniu. Gdy oni zniknęli wśród naszych zabudowań, usłyszałem jeden strzał, a potem nastąpiła cisza. Za chwilę usłyszałem więcej strzałów, już na terenie samej kolonii. Zobaczyłem także jak na dłoni, jak od zabudowań naszej kolonii w kierunku lasu uciekają ludzie w różnym wieku, w tym dzieci, nie mogłem jednak nikogo rozpoznać ponieważ wciąż było daleko, choć już po chwili rozpoznałem Wacława Pogorzelskiego.
W tej dramatycznej chwili, tuż obok mnie stała nasza sąsiadka Helena, moja przyszła żona oraz jej rodzice Franciszka i Andrzej Furtak. Nagle usłyszeliśmy strzały w lesie, w tej sytuacji przestraszyliśmy się i rzuciliśmy się do gwałtownej ucieczki w głąb lasu, w kierunku drewnianej kaplicy hrabiego Szumińskiego. Kaplica stała przy krzyżówce w lesie i póki co, szliśmy sosiną dość pewnie bowiem las ten znałem od dawna dość dobrze. Od kiedy jeszcze przed wojną, wraz z hrabią Szumińskim polowaliśmy tu na ptaki, zające i sarny. Do dziś pamiętam, jak często bywałem w jego domu i widziałem tam całe dwa pokoje, wystrojone przeróżnymi ptaszętami, wypchanymi od środka tytoniem....

Całość w ostatnik numerze Kresowego Serwisi Informacyjnego - link po prawej stronie