Dzisiaj jest: 27 Lipiec 2017        Imieniny: Julia, Natalia, Aureliusz
Wydanie książki Sprawcy ludobójstwa Polaków na Wołyniu

Wydanie książki Sprawcy ludobójstwa Polaków na Wołyniu

MOŻEMY POMÓC W UJAWNIENIU PRAWDY......... Identyfikacja morderców z OUN- UPA biorących udział w ludobójstwie na Wołyniu. Potrzebna pomoc w wydaniu książki zatytułowanej " Sprawcy ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Historia Organizacji…

Readmore..

To bandyci, a nie żadni partyzanci ...

To bandyci, a nie żadni partyzanci ...

W 74 rocznicę „Ludobójstwa” należy nadal przypominać o fali zbrodni jaka przetoczyła się przez Wołyń w 1943 r. i rozlała się później na sąsiednie południowo- wschodnie województwa II RP. Od…

Readmore..

Śmierć w zasadzce

Śmierć w zasadzce

Pogodny, marcowy dzień chylił się ku końcowi. Dobre, dające poczucie bezpieczeństwa słońce, przycupnęło za wierzą okazałej cerkwi, która pierwsza rzucała długi cień na najbliższe ulice. Cień ten wydłużał się, rozszerzał…

Readmore..

Beatyfikacja umęczonego bestialsko duchowieństwa

Beatyfikacja umęczonego bestialsko duchowieństwa

Część druga zbioru ( 260 dokumentów) ….pozwala na dokonanie oceny, zgodnie z którą:*Działalność UWO-OUN w okresie międzywojennym skierowana była wyłącznie przeciwko Polsce i w żadnej mierze nie poszerzyła się na…

Readmore..

Ludobójstwo przed ołtarzem

Ludobójstwo przed ołtarzem

W dzisiejszym opracowaniu pragnę zaprezentować, ciągle aktualny i uzupełniany materiał dotyczący naszej narodowej historii związanej z naszą wiarą, a nazywaną przez Ukraińców kościołem polskim. Dlatego dokonując mordu na Polakach, tak…

Readmore..

Cmentarz Janowski we Lwowie

Cmentarz Janowski we Lwowie

Szanowni Państwo, Miło nam poinformować, że ukazała się długo oczekiwana monografia Cmentarza Janowskiego. Trzy lata pracy dobiegły końca. To dwa tomy, prawie 1200 stron. Pierwsza tak szczegółowa monografia tej lwowskiej…

Readmore..

Narracja, która nas obraża i poniża.

Narracja, która nas obraża i poniża.

W 1672 r. pod Komarnem rozegrała się bitwa Sobieskiego z Tatarami. W 1801 r. klucz dóbr komarnickich nabył hr. Antoni Józef Lanckoroński, marszałek regionu galicyjskiego, do którego należało też Rumno.…

Readmore..

Lublin -  74 rocznica ludobójstwa Polaków na Wołyniu

Lublin - 74 rocznica ludobójstwa Polaków na Wołyniu

W Lublinie po raz pierwszy w historii naszego miasta władze województwa lubelskiego oraz miasta Lublin upamiętnili pomordowanych Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo –Wschodnich. Uroczystości odbyły się na Skwerze Ofiar…

Readmore..

Banderowcy wyrzynają ludność kolonii Kisielówka, Czesnówka Jesionówka ...

Ogólne mordy ludności polskiej zaczęły się z początkiem lipca 1943 r., pierwsze ofiary padły już wczesnym rankiem w Krwawą Niedzielę 11 lipca w Dominopolu, a także na terenie naszej gminy Kisielin. W kościele parafialnym w Kisielinie pw. Matki Bożej Szkaplerznej, brutalnie wymordowano w czasie nabożeństwa setki Polaków, pozostała część broniła się w murach, nieprzerwanie przez 12 godzin. Bandyci odstąpili dopiero nocą, po temu wyratowała się cześć ludności polskiej. W tym samym czasie i także podczas nabożeństwa, dokonano masowej zbrodni w kościele parafialnym pw. Trójcy Świętej i św. Michała Archanioła w miasteczku Poryck. Następnie atakowane były inne miejscowości, w tym duża wieś Rudnia, a ludność polska bestialsko mordowana od niemowląt, po starców. Ogólny mord naszej kolonii Kisielówka nastąpił 21 sierpnia 1943 r., poniżej zamieszczam dokładny opis tamtych tragicznych wydarzeń oraz okoliczności, które poprzedziły napad banderowców. A było tak, że gdy dowiedziałem się iż Ukraińcy wymordowali Polaków w Kisielinie i na Rudni, postanowiłem wrócić w rodzinne strony, aby przekonać się, co się właściwie dzieje i w moim domu.

Dlatego nocą poszedłem do Kisielówki i zapukałem w okno, gdy rodzice zobaczyli mnie zdrowego, popłakali się ze szczęścia, nie wiedzieli bowiem, czy w ogóle jeszcze gdzieś tam żyję. Okazało się przy tym, że w naszych stonach Ukraińcy również mordują Polaków i że całkiem niedawno wymordowali ludność cywilną wsi Dominopol. Nie mogłem oczywiście pozostać w domu, dlatego nieustannie ukrywałem się w kopach na polu, w pobliskich zaroślach oraz w lesie, podobny los dzielił w tym czasie mój tatuś Władysław. W domu pozostawała najczęściej mama Rozalia i brat Longin, ale nawet oni często chowali się w podziemnym schronie, który znajdował się w sadzie, obok pieca.
Zatem były to dni i miesiące niezwykle trudne, oto jak wspomina je Bronek Nieczyporowski: „W tym czasie byliśmy bardzo ostrożni, a gdy zostaje wymordowany Dominopol, gdy Krwawa Niedziela nie ominęła nawet świątyń w Kisielinie i w Porycku zaczynają nam serca drżeć. Chowamy się gdzie kto może, po lasach, zagajnikach, polach i miedzach. Ale nawet wtedy, pomimo tak nieznośnych warunków współżycia z Ukraińcami nie wszyscy Polacy wierzyli, że może dojść do takiej masakry, jaka spotkała mieszkańców Dominopola. Byli nawet i tacy, którzy liczyli na to, że to wszysko jakoś przejdzie. I chociaż nasza organizacja istniała, oczywiście w pewnym ograniczeniu, byli i tacy miejscowi Polacy, którzy ostrzagali nas, że jeśli okażemy, że posiadamy broń, to nas Ukraińcy pobiją, taka była po prostu mentalność. Członkami naszej konspiracji w tych dniach grozy byli: Wacław Pogorzelski, Gronowicz z Oździutycz, Stanisław Ferenc, Konstanty Zymon, Czesław Życzko oraz wielu innych kolegów.”. Świadectwo naszego kolegi Bronka rzuca zatem pewne światło, dlaczego i w naszej kolonii Kisielówka nie zawiązała się czynna, zbrojna samoobrona, która mogłaby stawić opór rozjuszonym banderowcom w razie spodziewanego ataku.
Tak ukrywaliśmy się, aż do 21 sierpnia 1943 r., kiedy w biały dzień, w samo południe, około godziny 14.00 miał miejsce zbrojny napad na naszą kolonię Kisielówkę. Stałem na brzegu lasu chłopskiego, gdy się zaczęło, naprzeciw pola Polaka Zymona z Kisielówki. Nagle zobaczyłem, że do naszego domu idzie pieszo kilka osób, nie mogłem jednak dostrzec, czy posiadają broń, jedna osoba jechała na koniu. Gdy oni zniknęli wśród naszych zabudowań, usłyszałem jeden strzał, a potem nastąpiła cisza. Za chwilę usłyszałem więcej strzałów, już na terenie samej kolonii. Zobaczyłem także jak na dłoni, jak od zabudowań naszej kolonii w kierunku lasu uciekają ludzie w różnym wieku, w tym dzieci, nie mogłem jednak nikogo rozpoznać ponieważ wciąż było daleko, choć już po chwili rozpoznałem Wacława Pogorzelskiego.
W tej dramatycznej chwili, tuż obok mnie stała nasza sąsiadka Helena, moja przyszła żona oraz jej rodzice Franciszka i Andrzej Furtak. Nagle usłyszeliśmy strzały w lesie, w tej sytuacji przestraszyliśmy się i rzuciliśmy się do gwałtownej ucieczki w głąb lasu, w kierunku drewnianej kaplicy hrabiego Szumińskiego. Kaplica stała przy krzyżówce w lesie i póki co, szliśmy sosiną dość pewnie bowiem las ten znałem od dawna dość dobrze. Od kiedy jeszcze przed wojną, wraz z hrabią Szumińskim polowaliśmy tu na ptaki, zające i sarny. Do dziś pamiętam, jak często bywałem w jego domu i widziałem tam całe dwa pokoje, wystrojone przeróżnymi ptaszętami, wypchanymi od środka tytoniem....

Całość w ostatnik numerze Kresowego Serwisi Informacyjnego - link po prawej stronie